Misja – Uganda!

Piotr Latanowicz z Siostrą Franczeską i Lucy Yangi

Tegoroczna misja w Ugandzie okazała się owocna w nowe pomysły i projekty.
Tym razem na misję do Afryki oprócz prezes Fundacji „Africa Help” pojechał także nasz wolontariusz misyjny Piotr Latanowicz – działacz Fundacji od kilku lat – w charakterze fotografa.
Podczas naszej podróży odwiedziliśmy obóz dla uchodźców z Sudanu Południowego Bidi Bidi, w którym wybudowaliśmy studnię głębinową dla kilkuset mieszkańców. Obecnie budowana jest także wieża ciśnień. Zona 1 Ariwa rozbudowuje się, obecnie jest budowany kościół, który służyć będzie mieszkańcom całej zony. Jeśli gdzieś potrzebne są kościoły i misjonarze to właśnie w tym zapomnianym przez ludzi zakątku świata, na granicy trzech krajów: Ugandy, Demokratycznej Republiki Konga i Sudanu Południowego. Tam misjonarze głoszą nową nadzieję na przyszłość, integrują ludzi, nawiązują się więzi i relacje międzyludzkie. Ludzie mają poczucie wpływu na własne życie. Mogą się rozwijać, uczyć i modlić. W tych samych kaplicach, w których odbywają się msze, spożywają wspólnie posiłki wraz z misjonarzami.

Należąca do tzw. grupy Arnoldowej siostra Franczeska ze Zgromadzenia Służebnic Ducha Św. odbywa codziennie zajęcia z dziećmi, formując animatorów, którzy przejmują powoli jej obowiązki edukacyjne. Siostra delegując zadania starszej młodzieży uczy ich odpowiedzialności za młodsze pokolenie a sama poświęca się kolejnym licznym zadaniom w obozie.
Fundacja wzięła pod opiekę kolejne trzy dziewczyny, które z dobrymi wynikami ukończyły szkołę podstawową. Są to Selina, Anna i Charity, których losy były równie trudne jak pozostałych naszych podopiecznych.
Selina mieszka w obozie od 2016r. z mamą, ojczymem i czworgiem rodzeństwa. Ojca nie zna, został w Sudanie Płd. Jest im ciężko ale Selina bardzo dobrze się uczy. Dzięki temu jesteśmy w stanie jej pomóc i wysłać ją do szkoły średniej. W przyszłości chciałby zostać nauczycielką angielskiego.
Anna i Charity są siostrami, mieszkają tylko z mamą, która je utrzymuje. Nie jest w stanie jednak posłać ich do szkoły. Szkoły w Ugandzie są odpłatne a w obozie nie ma ich wcale.
Siostry są ambitne i także osiągnęły bardzo dobre wyniki w szkole podstawowej.

Rozmawialiśmy także z dyrektorem Maracha Domestic School, w której uczą się nasze dzieci. Omawialiśmy ich wyniki w nauce oraz problemy z jakimi się borykają.
Nie było im łatwo zaadoptować się w szkole, do której chodzą tylko ugandyjskie dzieci. Jednak z pomocą nauczycieli i sióstr a także pracą nad sobą udało im się pokonać lęki i traumę z czasu ucieczki i zasymilować się z młodzieżą ugandyjską.
Problemem edukacyjnym jest brak podręczników i książek w szkole. Dzieci nie czytają, nie mają lektur szkolnych. Brak kultury czytania wyniki z głębokiego analfabetyzmu poprzednich pokoleń ale także braku materiałów edukacyjnych.
Jeden z uczniów Joseph Lodule otrzymał od Fundacji komputer wraz z oprogramowaniem do nauki prostych umiejętności związanych z programami takimi jak Word czy Exel. Chcieliśmy też nauczyć go programów typu Teams. Jednak w szkole nie ma stałego łącza internetowego, prąd generowany jest za pomocą paneli solarnych zatem dostęp do nowoczesnej techniki jest bardzo utrudniony.
Zamierzamy zakupić dla naszych podopiecznych komplety książek do przedmiotów szkolnych. Prosimy o wsparcie w tym zakresie. Komplet książek do szkoły kosztuje około 120 USD, co dla dzieci ale także rodziców ( jeżeli dzieci je mają) jest kwotą nie do uzbierania. Pamiętajmy że to uchodźcy, zamknięci w obozie, niemający dostępu do rynku pracy. Rzadko się zdarza, że mogą podjąć gdziekolwiek pracę. Związane jest ot także z brakiem jakiegokolwiek wykwalifikowania zawodowego.
W kraju, w którym ciągle jest wojna nie działają szkoły, służba zdrowia a ludzie pozostawieni są samym sobie. Dlatego często mieszkańcy obozu celowo pozostają w nim aby mieć dostęp dla swoich dzieci do jakiejkolwiek edukacji choćby na poziomie podstawowym.
Kolejnym naszym celem były odwiedziny w szpitalu w Mattudze zwanym Wanda Health Center, prowadzonym przez ojców Franciszkanów.
Działania Franciszkanów są imponujące. Zbudowali szpital z prawdziwego zdarzenia oraz wyposażyli go w nowoczesny sprzęt medyczny. Brakuje jednak lekarzy. Dlatego zdecydowaliśmy zorganizować tam wolontariat misyjny złożony z lekarzy i pielęgniarek chętnych do wyjazdu na kilkutygodniową misję.
Temat ten został szerzej opisany w zakładce wolontariat.

Jesteśmy przeszczęśliwi, że odwiedziliśmy naszych przyjaciół i podopiecznych a także wykonaliśmy zaplanowane projekty jak budowa studni. Dzięki ciężkiej pracy naszych podopiecznych mamy ich teraz w Senior Two czyli klasie drugiej szkoły średniej, a jeden z nich Joseph Lodule osiągnął pierwszą lokatę spośród wszystkich dzieci! jesteśmy z niego dumni.
Gratulujemy!

Podziel się: